// Sambor – yesterday is unknown //

samborJęzyk angielski jest bardziej przyswajalny w słuchaniu, aniżeli polski. W naszym ojczystym, doszukujemy się dwuznaczności językowych, a nielicznym wyjątkom udaje się sztuka pisania „piosenek po polsku”. Reszta natomiast, nie potrafi nawet mówić po angielsku.

Zazwyczaj, bo na przykład Sambor Kostrzewa śpiewać po angielsku potrafi, a rok temu nagrał z Michałem Lipińskim płytę „yesterday is unknown”. Album wydaje się koncepcyjnie podzielony na umowne dwie części. Pierwsza skupiona jest na wyciszonym songwritingu, z elementami subtelnego jammowania. „sylvia” na chwilę łamię reguły chwytliwym rytmem, jednak „gravity” z powrotem sprowadza na ziemię. Pierwsza część kończy się na utworze numer pięć – „sea of roughness”. Wokal Sambora w tej piosence niebezpiecznie daje się porwać wirom imienia Jeffa Buckleya. Niebezpiecznie, ponieważ styl Amerykanina jest niepodrabialny, a niejeden już pociął sobie struny głosowe na chwytaniu się tej manierycznej brzytwy. W przypadku Sambora z pomocą przychodzi pomysł na przebieg akcji: poukładaną balladę przecina w połowie burzliwa gitara, aby meandrować chwilę w pozorowanej improwizacji akustycznych instrumentów. Wychylający się w rejestrze wokal poza burtę, zwinnie pozostaje cały i pozwala słuchaczowi dokończyć spokojnie rejs.

Druga część przypomina o wcześniejszym projekcie Sambora – xanax. Zabawy elektroniką, tą głębszą i połamaną w kilku miejscach („the astronaut”) oraz lżejszą w popowej odsłonie („yesterday is unknown”), reaktywuje emocje w stronę wczesnych dokonaniach Archive. Pytanie tylko czy zawieszony na dużej wysokości szpagat międzygatunkowy, nie jest zbyt wygórowaną gimnastyką dla debiutujących muzyków? Za przestrogę niech mają Brytyjczyków z Muse, o których w „gravity” przypadkowo się ocierają. Siła zespołu skupionego wokół Kostrzewy opiera się w głównej mierze na prostych zasadach popu i pomysłowości aranży. Jeśli dalej będą kroczyć tą ścieżką, to nie powinni mieć problemu zarówno z awansem artystycznym, jak i komercyjnym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s