// 148. urodziny Katowic – skarpeta, pacynka i Filipinka //

Spośród wszystkich wydarzeń towarzyszących urodzinom Katowic musieliśmy wybrać coś dla siebie, gdyż plan imprezy był tak skonstruowany, że nie sposób było uczestniczyć we wszystkim. Szczególnie piątek 13.09, kiedy to w tych samych godzinach świetne wydarzenia odbywały się w tym samym czasie na Muchowcu, placu Sejmu Śląskiego, w kinoteatrze Rialto oraz jazzklubie Hipnoza. Postanowiliśmy więc, że wybierzemy się na zagranicznych artystów, którzy po raz pierwszy odwiedzają Polskę, gdyż druga szansa obejrzenia ich na żywo w Katowicach może się nie prędko przydarzyć.

DPA_051

Tłumy wielbicieli amerykanek, sióstr Casady zwanych CocoRosie przybyły do galerii Szyb Wilson, gdzie 8.09 o 20:30 rozpoczął się koncert inaugurujący obchody 148. urodzin miasta Katowice. Scena oświetlona na fioletowo swą nietypową scenografią zapowiadała niezwykłe show. W centralnym miejscu sceny znajdowała się zdobiona biała toaletka z lustrem, całość rodem z XIX-wieku. Przez całą scenę przewieszony był sznur na którym pozawieszane były ubrania przywodząc na myśl „rozwieszone pranie”. Całość rozpoczął niezwykle długi utwór, który leciał z głośników, podczas gdy na scenie nie było jeszcze artystów. Publiczność po kilku minutach zaczęła się niecierpliwić klaskając co jakiś czas z nadzieją, że CocoRosie wyjdzie na scenę. Po chwili jako pierwszy wszedł klawiszowiec ubrany w piżamę i szlafrok, w kapeluszu i z twarzą pomalowaną na biało. Oczy podkreślone miał pionowym owalem. Chwilę później wybiegła Sierra w zwiewnej białej sukience i pochwaliła nam się swą imponującą skalą wokalną, Po niej nadeszła jej siostra Bianca wraz z Pezem, rewelacyjnym beatboxerem. Oprawa wizualna była dopracowana w 100%, przy każdym mikrofonie znajdowała się kamera, która na żywo prezentowała artystów na dużym ekranie w postaci zniekształconego obrazu z wybranych kamer wraz z wizualizacjami. Image sceniczny CocoRosie ma w sobie – pomimo swej osobliwości – coś takiego domowego, swojskiego. Ubrane w koszule nocne dziewczyny (nie mówiąc już o klawiszowcu w piżamie i szlafroku) miały czarne skarpety naciągnięte do połowy łydki, co rusz przeglądały się w lustrze lub rozwieszały coś na sznurze. Na teledyskach grupy nie widać kontrastów pomiędzy osobowościami sióstr. Podczas koncertu w szybie Sierra zaprezentowała się jako niezwykle kobieca i pewna siebie showmenka, z kolei Bianca okazała się być jej przeciwieństwem. Wycofana, przy niemalże odpływającej w egzaltację siostrze zdawała się kryć głęboko swą kobiecość.

DPA_068

12.09 na placu Sejmu Śląskiego wystąpiła grupa Puppetmastaz z Berlina. Nie wiele ludzi przyszło na to wydarzenie, wydawało się także, że media zlekceważyły wagę tego występu skupiając się na polskich artystach, którzy dzień później grali na Muchowcu.

Koncert ten był szalenie energetyczny, grono zwierzątek-pacynek zaprezentowało barwne i zabawne show. Kto by się spodziewał, że te kojarzone z teatrem kukiełki mogą rapować, a w dodatku tak doskonale. Usłyszeliśmy hip hop rodem z lat 90, wspólne partie raperów przywodziły na myśl Beastie Boys, pojawiły się również klimaty ragga, w którym górował niebieski kudłaty ptak, a także drum’n’bass. Być może na pierwszy rzut oka mogło się to wydawać sztuczne i niewiarygodne, lecz jeden spacerek z boku sceny pozwalał zobaczyć grupę dorosłych mężczyzn, którzy za kotarą na żywo wykonują sztukę – w jednej ręce trzymając pacynkę a w drugiej mikrofon. Wrażenie robiło to wspaniałe. Nawet bez całej tej oryginalnej otoczki, która zapewne zwraca uwagę na ten zespół jest on wyjątkowy. Jest to bardzo dobry, sprawny, ambitny hip-hop.

DPA_009

Urodziny Miasta Katowice zamknęła wyjątkowa, filipińska artystka występująca jako Low Leaf.  Jej oryginalny wygląd, liczne tatuaże, chusty i ozdoby a także przebojowość i chęć zabłyśnięcia budowały obraz tej młodej dziewczyny. Na wstępie musimy zwrócić uwagę na fakt, że każdy z elementów jaki dotychczas opisywały Low Leaf w zapowiedziach tego koncertu – harfistka, pianistka, wokalistka – w rzeczywistości wypadły nieco blado. Umiejętności harfowe pozostawiały wiele do życzenia, wokal także nie powalał, znacznie lepiej, a nawet doskonale sprawdzała się ona jako raperka i pianistka, czując doskonale rytm, inspirując się jazzem, klimatami zaczerpniętymi z różnych stron świata. Rozpoczęła swój koncert spokojnymi utworami w których śpiewała akompaniując sobie na harfie i syntezatorze. Jej partie klawiszowe i psychodeliczne wykonywane były na skalach znanych ze współczesnej muzyki jazzowej, a podkłady do których rapowała przywodziły na myśl znane nam z lat 90 dokonania Us3 znanego z hip hopowej wersji utworu „Cantaloop” Herbiego Hanckocka. To było fantastyczne! Ta część koncertu rozruszała troszeczkę siedzącą na krzesłach publiczność.

DPA_007

Dni Katowic 2013 uważamy za zakończone. Co przyniesie kolejny rok? Oby działo się równie dużo, co w ciągu ostatnich dni… I już dziś zamawiamy bardziej sprzyjającą pogodę ;)

DPA_031 DPA_024 DPA_027 DPA_017 DPA_015 DPA_001 DPA_043 DPA_034 DPA_032 DPA_055  DPA_053 DPA_009 DPA_007 DPA_046 DPA_069 DPA_028DPA_021 DPA_015 DPA_013 DPA_005       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s