Walka z pociągami – czyli o kulisach nagrywania Le Boo

IMG_9156

To był szalony dzień.
Stacja – LIGOTA.
Przyjechaliśmy na miejsce i oczekiwaliśmy na zespół.
Po wymianie kilku zdań i w finale stłuczeniu butelki wzięliśmy się za nagrywanie.
Za dworcem kolejowym, wśród paproci i widłaków ustawiliśmy zespół i zaczęliśmy działać
Wszystko szło zgodnie z planem, lecz wtem nagle przyjechał pociąg na stacje.
Przerwaliśmy na chwilę, by zaczekać, aż odjedzie , gdyż zagłuszał całe nagranie. Gdy ruszyła maszyna po szynach ospale przystąpiliśmy do drugiej próby. Minęła jedna zwrotka oraz refren i sytuacja powtórzyła się! Wiedzieliśmy, że jesteśmy dziećmi szczęścia, ale że aż tak, to nie. Ruch jak na Marszałkowskiej! Zastanawialiśmy się, czy przypadkiem nie jest to jakaś zmowa przeciwko SVS! Papieros, kilka oddechów, złapanie ostrości i jedziemy dalej! Jak mówią – do trzech razy sztuka. Szczerze wierzyliśmy, że wreszcie uda się nam nagrać całość. Turu-turu brzmiało na dzielni. Lokalni żule z oddali się wszystkiemu przyglądali. W oczach ich dostrzegałam trudność ogarnięcia świata przedstawionego. Trunek, raczej z tej niższej półki przyciągał ich do ziemi. Lecz zauważyłam, iż zainteresowało ich to co się tu dzieje.
Lecz zbyt duża dawka kultury ich przytłoczyła i odeszli w głąb lasu.
A nam udało się dotrwać do końca kawałka bez żadnych przeszkód, pociągów, koparek, walców itp.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s