Uwaga – wrażliwy artysta! Dawid Podsiadło

podsiadło dawid, guga, curly heads

Dla większości zwycięzców talent-shows, program, w którym biorą udział, jest największym przekleństwem ich późniejszej kariery. Na polskiej scenie muzycznej pojawił się wyjątek, który według krytyków odskakuje nawet od najbardziej znanej w tej mierze grandy – Moniki Brodki. Dawid Podsiadło, bo o nim mowa, mści się inteligentnie, lubi popłakać w kinie i nie wstydzi się tego, że łatwo nabija sobie siniaki.

Kilka dni temu „Comfort and happiness” oblekła się w podwójną platynę. Jako postać jesteś bardzo mało medialny, zresztą tak samo jak Twoja muzyka, a jednak komercyjny sukces odnosisz. Czym aż tak bardzo przyciąga Dawid Podsiadło?

Dawid Podsiadło: Tak naprawdę nie mam pojęcia jak to się dzieje, że jest tak fajnie. Zawsze stawiałem życie na takie szczere i otwarte podejście do każdego tematu, do każdej sytuacji i tak jest także w muzyce. Nie staram się udawać niczego. Akurat moja solowa twórczość jest popowo-jakaś-inna, więc to sprzyja puszczaniu jej w radiu; to nie jest też tak, że zrobiłem bardzo alternatywną płytę i tak się udaje – mimo wszystko jest trochę popowa. Zobaczymy jak będzie wyglądał album Curly Heads, nad którym w obecnej chwili pracujemy. Wątpię, że będzie prezentowany w tylu stacjach, co solowy projekt, ale jakby nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby robić to, co się czuje; nie ma sensu robić czegoś dla kogoś, trzeba to zrobić dla siebie i cieszyć się z tego. Jeżeli wtedy się to komuś spodoba to jest ok.

Pytam, ponieważ jakiś czas temu Grzegorz Turnau dał się sfotografować z tabliczką z napisem „Uwaga – wrażliwy artysta!”, a słuchając „Comfort and happiness” odnoszę wrażanie, że ty właśnie taki komunikat wysyłasz. Łatwo nabijasz sobie siniaki?

Troszkę. Na pewno jestem wrażliwą osobą, ale też nie przeszkadza mi to w życiu; czasem tylko powoduje krępujące sytuacje – na przykład siedzisz w kinie i nie możesz wyjść, bo jesteś trochę zapłakany. Mimo tego lubię wrażliwość w sobie, to, że jestem mało asertywny – to dobre cechy, które sprawiają, że łatwiej być dobrym człowiekiem. Nie jestem bardzo konfliktowy, jeżeli mam z kimś problem, to raczej załatwiam go w inteligentny sposób i używam zemsty, jako takiego bardzo fajnego narzędzia; robię to po cichu, a nie otwarcie. Nie biję się z kimś, a po prostu planuję przez trzy miesiące, co można mu zrobić i to robię. To jest takie fajne – działanie na uboczu.

Jak osoba o twojej wrażliwości czuje się w momencie, gdy wygrywa jeden z najbardziej komercyjnych programów telewizyjnych w historii; kiedy jego płyta przez wielu największych muzycznych krytyków nazywana jest wręcz amerykańską, czymś, co nie jest polskie? Jak się w tym odnajdujesz?

Mam ogromny dystans do wszystkiego, zarówno do złych rzeczy jak i do dobrych. Zatwierdziłem sam ze sobą jakość tej płyty i podobała mi się bardzo, więc niezależnie od tego, co bym usłyszał, broniłbym jej w sobie, ponieważ wiedziałbym, że ja uważam ją za dobrą i nie mógłbym jej zrobić lepiej – to był w tym momencie szczyt moich możliwości. Akurat tak się wydarzyło, że negatywnych recenzji nie było wiele – większość wpływowych ludzi określiła tę płytę, jako faktycznie sukces i coś fajnego, więc łatwiej żyć z tą świadomością. Nie jestem człowiekiem, który w jakiś sposób zachłyśnie się tym i pomyślę, że w takim razie po co mam robić cokolwiek i wydam drugą, dokładnie taką samą płytę. Wygrane i sukcesy mają dla mnie znaczenie, ale bardziej takie, że fajnie, że komuś się podoba to, co robię, ale teraz idę dalej zająć się innymi sprawami, bo mam jeszcze dużo do zrobienia.

Masz 20 lat, a śpiewasz o rzeczach, które powinny być mottem osoby podsumowującej swoje życie. Czy nie czujesz się czasem jak Dorian Gray – człowiek ze starą duszą a młodym ciałem?

Wiele osób zwraca uwagę na to, że śpiewam w taki sposób i o takich rzeczach, których nie powinienem teraz wiedzieć albo, że powinienem przeżyć jeszcze trochę, by być w nich wiarygodny. Z drugiej strony, jeżeli piszę te rzeczy i wierzę w nie, to znaczy, że mam w pewnym sensie prawo do wygłaszania tych prawd. Trochę przeżyłem w swoim życiu, pewnie nic tragicznego w perspektywie wszechświata, ale fajne i mniej fajne rzeczy, które inspirują mnie do pisania takich, a nie innych historii. Nie każda jest o mnie; niektóre są obserwacjami z filmów, seriali czy komiksów i książek.

A da się wśród tłumu ludzi odbić od dna?

Da się, to bardzo fajne nawet jest. Zawsze, kiedy śpiewam ten wers na koncertach, patrząc na tłum ludzi, którzy przychodzą na nie wyobrażam sobie, że odbijam się wśród nich.

A teraz tak bardziej prozaicznie – jak czujesz się, wracają tu na Śląsk i do Zagłębia? Ta perspektywa trochę się jednak zmieniła.

No tak, czuję się cudownie. Graliśmy w Opolu, Katowicach i wydaje mi się, jakbym  na chwilę wrócił do domu. Mimo tego, że ostatecznie do niego nie zajrzę, to i tak czuję się jak u siebie. Nawet podczas grania w Krakowie wszystko wydaje się takie bliskie; zwiedzałem te miejsca i często w nich przebywałem. Mam świadomość, że kiedy trasa się skończy to wrócę do domu i będę mógł trochę w nim posiedzieć, odpocząć. Z drugiej strony, ten tłum ludzi, ich energia na koncercie, to jak w nim uczestniczą, to, co się dzieje po koncertach, kiedy się spotykamy, rozmawiamy, podpisujemy płyty, robimy zdjęcia, daje tyle energii, że mimo tej tęsknoty za małą ojczyzną, grami komputerowymi, za rodziną i przyjaciółmi, chcę cały czas to robić. Wychodząc na scenę czujesz, że to wszystko ma ogromny sens.

Nie mów tylko, że jesteś geekiem – siedzisz przed komputerem i grasz w gry!

Jestem, jestem nawet takim dużym.

Dąbrowa ciągle w tobie siedzi, prawda?

Będę się wyprowadzać z rodzinnego domu, ale także w okolice Dąbrowy. Nie mam w planach wyprowadzania się gdzieś do Warszawy. Myślę, że to też wynika z hipsterskiej strony mojego charakteru. Wiele osób mówi mi, że czekają aż się przeniosę do Warszawy, ponieważ wszyscy się tutaj przeprowadzają. W pewnym sensie nie dlatego nie chcę się tam wynieść, ale myślę, że z drugiej strony jakaś część mnie mówi mi: „dobrze, skoro wszyscy się tam wyprowadzają to ja zostanę tutaj, w Dąbrowie”. Chcę tutaj zostać. Warszawa w tej chwili jest dla mnie symbolem pracy, kojarzy mi się z wysiłkiem psychicznym i fizycznym i źle bym się tam czuł. Poza tym korki są nie do zniesienia i nie chce mi się myśleć na ten temat. To jest super, że jeżdżę po stolicy, a potem wracam do Dąbrowy i widzę zdenerwowanych kierowców, którzy muszą stać na dwóch zmianach świateł, bo nie zdążyli na pierwszych przejechać. Chce mi się wtedy śmiać, bo w Warszawie jeśli przejedziesz w ciągu pięciu zmian  to jest super – zazwyczaj stoi się jeszcze dłużej. To jest takie fajne – czuję się wtedy wręcz zrelaksowany. Jestem szczęśliwy, kiedy wracam do rodzinnego miasta.

Ale korki na Korfantego i tak są duże.

Tak, bo tam się dzieją jakieś takie… Tam robili jakieś remonty jakiś czas temu, a teraz jest chyba jeszcze gorzej. To masakra, ale po Katowicach nie jeżdżę tak dużo.

Za 30-40 lat wyobrażasz sobie siebie w Dąbrowie czy gdzieś indziej, na przykład tworząc po hipstersku w Zakopanem?

Nie wiem, nie chcę chyba tak daleko wybiegać w przyszłość. Mam nadzieję, że za 30-40 lat będę jeszcze żył, to jest dla mnie fajna opcja. Jeśli będę, to już będę szczęśliwy. Nie mam jakiejś konkretnej wizji; chciałbym mieć ładny zarost (taki duży), robić muzykę cały czas i być spełnionym człowiekiem, który ma coś do powiedzenia.

A tak na koniec, z którym Dawidem Podsiadło bardziej się utożsamiasz – tym z solowego projektu czy z Curly Heads?

We mnie nie ma takiego podziału, że jeden to jest jeden, a drugi to drugi. Utwory z „Comfort and Happiness” powstawały w czasach, kiedy na bieżąco pracowałem z Curly Heads. Graliśmy koncerty, w przerwach od komponowania tekstów, gdy wracałem ze szkoły muzycznej, pisałem sobie numery, które są teraz na płycie. Zawsze to byłem mimo wszystko ja. Nawet pomimo tego, że tam krzyczę i skaczę. W wersji solowej też ostatnio zacząłem skakać, ale i tak bardziej śpiewam, to jest ten sam Dawid. Tylko, że trochę inny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s